(Recenzja książki „Malfetto. Mroczne piętno” Marie Lu).

Adelina Amouteru w wieku czterech lat przeżyła epidemię zarazy, która zdziesiątkowała zarówno dorosłych, jak i dzieci. Dziewczyna zapłaciła za życie bardzo wysoką cenę – została napiętnowana. Jej kruczoczarne włosy częściowo zmieniły kolor, rzęsy wyblakły, straciła oko… Podobnie wyglądają także niektóre inne ocalałe dzieci – mają tajemnicze znamiona czy blizny na twarzy i ciele, ich włosy i rzęsy tracą pigment. Ci odmieńcy zwani są malfetto – oszpecony, dotknięty, przeklęty. Krążą również plotki, że choroba, zabierając je na skraj życia i śmieci, zostawiła po sobie nie tylko odmienny wygląd. Że ocaleni posiadają niezwykłe moce, zwane Mrocznym Piętnem?

Niektórzy ludzie nas nienawidzą i uważają, że powinniśmy zawisnąć na stryczkach.
Inni się nas boją i sądzą, że jesteśmy demonami, które powinny spłonąć na stosie.
Jeszcze inni czczą nas i uważają za dzieci bogów.
Ale znają nas wszyscy.*

I to właśnie sprawia, że na ocalonych zaczyna polować Oś Inkwizycji. Część z nich ma szczęście i kochające, dbające oraz chroniące ich rodziny, lecz pozostali? Bliscy się ich boją, przyjaciele nimi gardzą, znajomi odsuwają się, w czym często pomaga im złoto, za które wydają ocalałych Inkwizycji. A żądne krwi tłumy… te nie mają dla nich litości.
Wyalienowanie, strach i ucieczka stają się kolejną ceną płaconą za wymknięcie się śmierci. Jednocześnie ich niezwykłe umiejętności zaczynają wychodzić na światło dzienne?

My nie mieliśmy nigdy się pojawić, Adelino.
My nie mamy prawa istnieć.
Jesteśmy błędami.*

Demony codzienności

Adelina, uratowana od okrutnej śmierci w płomieniach, zostaje otoczona opieką tajemniczego Bractwa Sztyletu. Grupy, która znajduje podobne jej osoby – naznaczone Mrocznym Piętnem – i szkoli je. Do czego? Ich celem jest zamach stanu – przywrócenie należytej pozycji następcy tronu, Enzo Valencianowi, jednemu z najpotężniejszych w królestwie młodych ludzi obarczonych piętnem mocy?
Z drugiej strony jest Inkwizycja, pod wodzą byłego przyjaciela Enzo – Terena Santoro, która skazała Adelinę na śmierć. Gwardia, stworzona przez pałac i działająca z jego błogosławieństwem, która wyszukuje i unicestwia malfetto.

Przykro. Zawsze komuś jest przykro.
Czy w tym świecie można kupić coś za przeprosiny?*

Wreszcie rodzina samej Adeliny, od której wszystko się zaczęło – piękna, kochająca matka, która straciła życie w zarazie, uwielbiana siostra – ideał bez skazy i ojciec, który… no właśnie. Mężczyzna – wiedząc, że oszpecona (choć nadal wielce urodziwa) córka nie stanowi już żadnej wartości na małżeńskim rynku – usiłuje odnaleźć w niej owo Mroczne Piętno, nie jest ono bowiem dane każdemu. Znużona kolejnymi nieudanymi próbami, do których jest zmuszana, przerażona obojętnością, wręcz nienawiścią rodzica, dziewczyna ostatecznie traci grunt pod nogami, gdy podsłuchuje rozmowę, podczas której jej ojciec (aktualnie mający ogromne problemy w interesach) przystaje na okrutną i bezlitosną propozycję handlu.
Chęć ratowania honoru i czci, czyli ucieczka z domu, kończy się w najgorszy z możliwych sposób?

Mój przyjaciel mrok…

Lecz wtedy również – zupełnie nieoczekiwanie – zaczyna się nowe życie Adeliny. Życie z mocą, której do tej pory nie była w stanie przywołać, o której tak naprawdę nic nie wiedziała. Z mocą, z którą będzie musiała walczyć, by ta jej nie pochłonęła; by to ona zawładnęła nią, a nie na odwrót?
Bo sercem, duszą i ciałem Adeliny zaczyna rządzić mrok. Mrok, który pochłania ją bez reszty, pęta umysł i zmysły, myśli i uczucia. Mrok, który zdaje się być jej jedynym przyjacielem. Jedynym, który – nie żądając niczego w zamian – daje jej wszystko.

Jestem jednocześnie przerażona jak i zachwycona tym, co robię.
Jego cierpienie uderza mi do głowy.
Rozkoszuję się nim.*

Główna bohaterka, czy raczej – by być bliższym prawdy – antybohaterka, wydaje się tak znajoma. Tak „normalna” i naturalna. Bo któż z nas nie był choć w jednej sytuacji, z którymi ona musi się mierzyć – idealne rodzeństwo, brak miłości ojca i jego rozczarowanie, pogarda otoczenia, nieufność grupy, próba wykorzystania posiadanych zdolności, szantaż? Młoda, niespełna 17-letnia dziewczyna próbuje okiełznać przeznaczenie, wziąć los we własne ręce i stanąć twarzą w twarz z wyborami, które ją przerastają. Wyborami, których dokonać musi samotnie, wiedząc, że – tak czy tak – zostanie potępiona. Znikąd pomocy, znikąd wsparcia?
Czy wobec tego można oceniać drogę, którą podąży? Czy można odrzucić ją za to, czego pragnie bronić? Zwłaszcza że przeznaczenie zaczyna krzyżować losy poszczególnych postaci w sposób nie tylko niespodziewany, lecz wręcz szokujący. I nic nie będzie tym, czym początkowo się wydawało, a wszystkie misternie tkane plany rwane będą niby pajęcze nici?

Chcąc przeżyć, muszę wziąć udział w tej grze.
Co więcej, muszę ją dobrze rozegrać.*

Potęga czy prawda?

Książkę czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. I taka właśnie jest – akcja biegnie lekko i wartko, bez zbędnych wyjaśnień i przydługich opisów. O bohaterach nie wiemy zbyt wiele, lecz wystarczająco, by ich poznać. Tło historii także nie kipi od szczegółów i barwnych tolkienowskich opisów, lecz wyraźnie i klarownie umiejscawia zdarzenia i historię postaci. Zaciekawia i sprawia, że od lektury nie można się oderwać. Że wciąż mamy ją w głowie, zwłaszcza że rozdziały to swoiste spowiedzi poszczególnych postaci – z ich uczuć, lęków, planów, marzeń i nadziei.
A Adelina? Nasza antybohaterka? Demony, z którymi walczy – jednako na jawie i w przenośni – to mieszanka jej własnych strachów i niepewności oraz lęków i przerażenia innych. To jej pasje, wyrzuty sumienia i żądze czerpane z otoczenia. Potężna moc, którą dziewczyna posiada, a której nie jest w stanie kontrolować, wielokrotnie zagraża nie tylko życiu innych, ale i jej samej. Mrok, znajdujący się w jej duszy, wciąga ją coraz głębiej i głębiej. I wydaje się, że nikt nie jest w stanie jej pomóc, gdyż jej potęga jest zbyt wielka?

Nie płacz – mówi silnym głosem. – Jesteś na to zbyt potężna.*

Nowy bohater to antybohater!

Marie Lu, amerykańska pisarka chińskiego pochodzenia, zyskała sławę dzięki bestsellerowej trylogii „Legends”. Autorka, tworząc idealny patchwork mitologii Dalekiego Wschodu z trendami Zachodu, sprawia, że jej powieści young adult zdają się jednocześnie znajome, jak i egzotyczne. Fani pozycji typu „Niezgodna” czy „Miasto kości” będą zachwyceni. „Malfetto. Mroczne piętno” ma bowiem wielopoziomową fabułę i łączy w sobie zarówno wątki skomplikowane etycznie, jak i lekkie, miłe i przyjemne. Ironiczny język, żywe dialogi, wartka akcja, soczyste opisy scen walki, a do tego wszystkiego jeszcze dworskie intrygi, plany wewnątrz planów, niecodzienne moce i alternatywna rzeczywistość świata tożsamego renesansowym Włochom?
Jeśli dodać do tego fakt, że to zaledwie początek kolejnej trylogii, a 20th Century Fox oraz Temple Hill Entertainment nabyły prawa do ekranizacji, to chyba najlepsze rekomendacje, by sięgnąć po tę lekturę!

The Young Elites by Marie Lu book trailer

Metryczka:
Autor: Marie Lu
Tytuł: „Malfetto. Mroczne piętno” (trylogia „Malfetto”, tom 1)
Tytuł oryginału: „The Young Elites” (trylogia „The Young Elites”, tom 1)
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zielona Sowa
Wydanie: I (22 kwietnia 2015 roku)
ISBN: 978-83-798-3137-1
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 206 x 146 mm
Ilość stron: 384

Ocena: 2,5/5

* Cytaty pochodzą z recenzowanej pozycji – książki „Malfetto. Mroczne piętno” Marie Lu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *